Thursday, 20 March 2014

O... cyckach, ktorych... nie ma? ;)

Ze specjalna dedykacja dla Magdy ;P

Nigdy nie bylam zadowolona ze swoich piersi. No bo jak niby mozna byc zadwolonym z czegos, czego nie ma??? Ano tak, NIE MA.
Zawsze bylam pelna nadziei , ze kiedy zajde w ciaze i bede karmic piersia , cycki zaczna rosnac. Nic z tego, nie urosly. Nie urosly ani w ciazy, ani podczas karmienia piersia. Nie urosly tez przy drugiej ciazy kiedy to przytylam 20 kilo, ani przy kolejnym karmieniu piersia. Moze jedynie minimalnie "wypelnily sie" jesli mozna to tak ujac.
Ale mimo, ze nie urosly, z powodzeniem wykarmilam dwoje dzieci. 
Pozniej to moje "nic" zaczelo troche wisiec, wiadomo po karmieniu, po ciazy, po zrzucieniu kilkunastu kilogramow w ciagu kilku miesiecy jedrnosc moich nibycyckow byla zerowa.


Zaczelam cwiczyc, masowac, ujedrniac, kremowac, balsamowac... pomoglo. Moje miniatury wrocily do formy sprzed obu ciaz. Rozmiar ten sam, jedrnosc ta sama, zwisu brak, rozstepow brak. 
Niby powinnam byc zalamana bo po dwojce dzieci z rozmiaru super malego wrocilam do rozmiaru super malego. 
Ale nie jestem. Jest dobrze. Zmienilo sie moje podejscie do posiadania cycuchow. Byc moze pogodzilam sie z tym, ze nigdy nie bede miec zderzakow w rozbiarze megaduzym. Ba, nie bede miec nawet srednich.
Co wiecej zaczelam dostrzegac zalety posiadania ot takich tyci-tyci :P
A mianowicie:
Po dwoch ciazach i po podwojnym karmieniu nie mam zadnych rozstepow, (nigdzie zreszta), moje cycki nie wisza, bo nie ma co wisiec, mimo, ze prawie ich nie ma, moj mezus jest zadowolony, i chwala mu za to ;P
Moje mizeroty marnie wygladaja w kazdym staniku, marnie tez prezentuja sie w bikini, zawsze musze wybierac usztywniane miseczki, by choc troche oszukac nature. Skutek jest sredni. Ale co tam... zycie jest za krotkie zeby rozczulac sie brakami, wiec wyszukuje plusow calej sytuacji. Moge biegac, moge skakac, nic mi w tym nie przeszkadza, moge spac na brzuchu, moge wogole nie nosic stanika, bo przeciez nawet nie jest mi potrzebny :)))




Z innej bajki...
Kiedys gleboko zastanwialam sie nad poprawieniem tego i owego. Ceny chyba juz dawno  nieaktualne:



Ale teraz ciesze sie z tego co mam :)))





No bo przeciez wszystkie jestesmy pieeeekne, czy mamy male cycki czy duze, prawda? :)







 




20 comments:

  1. Jakich kosmetyków używałaś, żeby poprawić wygląd swoich piersi?

    ReplyDelete
    Replies
    1. Jest taka angielska seria kosmetykow na okres ciazy I po ciazy ale nie pamietam nazwy :( poza tym wszelkiego rodzaju ujedrniacze , peelingi...

      Delete
  2. Jeśli mogę coś nieśmiało stwierdzić:

    Całe życie moje piersi oscylują w rozmiarach C lub D (zależy czy jestem grubsza czy też się odchudzam). W końcówkach ciąż (trzy razy) moje biusty osiagały rozmiar E :D albo i większy. Karmiłam całą trójkę i to dosyć długo. Mam 44 lata i kilka maleńkich niewidocznych rozstępów pod dołem piersi, moje piersi są nadal bardzo jędrne i nie obwisły mi bynajmniej. Noszę biustonosz bo nie lubię chodzić bez bielizny - to wygląda dosyć dziwnie :D

    Moja pracownica (21 lat) miska B - po ciąży ma całe piersi pocięte rozstępami i obwisłe. Tkanka gruczołowa zmniejszyła swoją objętość i biust opadł (skóra zbyt była rozciągnięta pod koniec ciąży i przez pierwsze 3 miechy po urodzeniu córki).

    Nie ma co generalizować - jak się ma dobrą tkankę łączną wtedy nawet duże piersi nie będą wyglądały źle mimo porodów, karmienia i wieku.

    Co do operacji - miesiąc temu zrobiłam sobie lifting twarzy i korektę owalu - zapłaciłam połowę tego co widnieje na tym obrazku który przedstawiłaś. Wystarczy wybrać się do naszych czeskich sąsiadów - tam biust można zrobić za 3500 do 5000 zeta na wkładkach Mentor.

    Jakie są realne problemy posiadaczek dużych biustów?
    Przy rozmiarach typu E i więcej - może boleć kręgosłup i to jest niefajne.
    Mam problemy z bluzkami koszulowymi :D, muszę nosić pod nimi topy.
    Pod biustem mam za duże - kilka centymetrów za szeroko a na biuście nie ma szans zapiąć takiej bluzeczki bo brakuje 8-10 cm :P aczkolwiek mój maż twierdzi, że bardzo mu się to podoba.

    Ps. Całe życie śpię na brzuchu (z krótkimi okresami przerwy na ciąże od 5 miesiąca :P)

    ReplyDelete
  3. No.. widzisz, musze sie z Toba zgodzic, Rzeczywiscie sama znam osoby, ktore mimo pokaznych piersi czy tylka maja wszystko jedrne, (jedna z tych osob jest juz po piecdziesiatce). To chyba, tak jak piszesz, zasluga dobrej tkanki lacznej. Jednak niewatpliwie w wiekszosci przypadkow sila grawitacji szybciej sciagnie w dol pokazne cycorki niz takie tyci-tyci, np marne B ;) Piszesz, ze sama masz C - D, jak dla mnie to nie sa duze piersi, tylko idealne, w sam raz, takie zawsze chcialam , wiec moge Ci tylko zazdroscic. A za duze uwazam te w rozmiarze F lub wiecej. Znam w Uk sporo murzynek, a murzynki najczesciej maja wieeelkie cycorki i tyleczki, niestety czesto jest to dla nich raczej udreka niz atut. Takie cycki jesli nie sa uzbrojone dobrym stanikiem - wisza po pas. No i nie ma mowy ani o spaniu na brzuchu ani o bikini. I to wlasnie majac takie znajome utwierdzilam sie w przekonaniu, ze wole swoje pryszcze niz takie okazy ;) No i tak jak napisalas, owe posiadaczki mega biustow maja mega problemy z dobraniem dopasowanej bluzeczki, zakietu, sukienki a nawet plaszcza... Nawet nasze szpitalne uniformy leza na nich... po prostu strasznie, w miejscu biustu sa bliskie eksplozji!!!
    Zaciekawilas mnie bardzo tym liftingiem, zapamietam na przyszlosc ze w Czechch taniej bo nie wykluczam liftingu dalekiej przyszlosci :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. O nieeee...marne B jest tyciu-tyci? :( ja o takim marze! mam ledwo A...:( zawsze miałam nadzieję,że po ciąży mi urosną,więc Twój post trochę mnie dobił;p z drugiej strony mogę powiedzieć,że się z nawet pogodziłam i widzę,że to koleżanki mają większy problem z moimi piersiami niż ja sama;p

      Delete
    2. Kochana, piszac marne B mialam na mysli, ze stanik w rozmiarze B jest w polowie pusty ;) Ale powiem Ci, ze marnie to wyglada bo mam dosc dziwna budowe, a mianowicie mam szerokie ramiona i nie mam prawie wogole wciecia w talii wiec prezentuje sie jak jakas kłoda drewna. tymczasem nawet rozmiar A moze swietnie wygladac jesli reszta ciala jest symetryczna, zajrzalam na Twojego bloga i widze, ze masz swietna budowe wiec nie masz sie czym martwic! ;)

      Delete
    3. Co do braku wcięcia w talii i szerokich ramion - mam taką budowę (to jest tzw. "baba śląska w barach szeroka w doopie wąska") :D
      Wcięcie w talii się pojawi jak będziesz w moim wieku :P - ja już je mam.
      Wszystko z czasem obwisa, więc skóra na brzuchu też i przesunie się w dół odsłaniając dolne żebra i tworząc piękne wcięcie :D
      Kwestia czasu....

      Mam tylko jeden problem - co z tą skórą zrobić (to co wpadło do spodni) :P

      Delete
  4. Żadnych liftingów ja nie uznaję, a jak widzę efekty na niektórych gwiazdach to po prostu można się przerazić. Pracowałam ze starszymi osobami, widywałam je nagie i stwierdzam, co następuje: jędrne ciała, nawet w wieku 80 lat miały panie grube, wszystkie bardzo szczupłe miały bardzo pomarszczoną skórę na całym ciele i obwisłe piersi, nawet te w najmniejszym rozmiarze. Niestety, myślę, że lepiej na starość być pomarszczoną i obwisłą, niż grubą, bo chude jednak były bardziej "fit" :)

    Nie jestem zadowolona z kształtu swoich własnych piersi, ale nie zamierzam nic z nimi robić, bo cieszę się, że je w ogóle mam. Mam wrażenie, że nie macie pojęcia, ile kobiet traci swoje piersi i w obliczu ich nieszczęścia Wasze rozważania są - jak dla mnie - całkiem głupie, sorry.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Droga Evo, ja tez pracuje z osobami starszymi I mlodymi w szpitalu I widze jak sila grawitacji dziala na duze piersi I stad moje rozwazania. Pracowalam tez na onkologii I mammografii gdzie wielokrotnie kobiety stracily piersi przez raka. Wtedy dziekowalam Bogu ze cokolwiek tam mam czy nie mam, przynajmniej nie mam raka. Ale nie moge tez popadac w asceze bo co yo zmieni... poznalam juz pewnie tysiace osob w szpitalu strasznie pokrzyedzonych przez los ale czy to znaczy ze temat operacji czy rozmiaru piersi jest glupi? Znam osoby dla ktorych tylko takie tematy istnieja. I nic poza tym.

      Delete
    2. Droga Evo ja też nie zamierzałam nic robić z własną twarzą dopóki nie przekroczyłam pewnego wieku. Jak miałam 20 lat nie mogłam zrozumieć tych kobiet które robiły sobie operacje twarzy, przy 30-tce też - ale po 40-tce troszkę mi się zaczęło zmieniać spojrzenie :D
      Pół roku temu przemalowałam moje włosy z blondu (który mnie definitywnie znudził) na czarny brąz - i wtedy właśnie nastąpiła katastrofa - wszystkie defekty wylazły w całej okazałości. Katastrofa :D

      Co do głupoty naszych rozważań - myślę, że Szanowna Autorka tego bloga ma bardzo dobry sposób widzenia tych spraw. Wszystko jest dla ludzi i tak samo jak Polka w UK - nie widzę powodu aby odrzucać takie kwestie jako zbyt głupie :)

      Zawsze można trafić na kogoś kto ma gorzej od nas, ale idąc Twoim tokiem myślowym - nie powinnyśmy się zajmować załóżmy kosmetykami czy ciuchami bo dzieci w Afryce nie mają co jeść a my tu się głupotami zajmujemy i wydajemy kasę na kolejne perfumy zamiast przeznaczyć je na budowę studni w jakimś miasteczku w Ugandzie czy innym Nairobi.

      Tak się nie da, świata nie naprawisz. Ludzie chorują i umierają - mój kochany Tato zmarł niecały rok temu (rak płuc), czy byłby zadowolony gdybym odmawiała sobie wszystkiego (drobnych i nie tylko, głupich i niepotrzebnych przyjemności) bo powinny mi wystarczyć zdrowe płuca i nimi powinnam się cieszyć?

      Nie sądzę. To tak nie działa.

      Delete
    3. Wspaniale to podsumowalas! nic dodac nic ujac :)

      Delete
  5. Hahhah :))) rozwalilas mnie zupelnie tym wpisem! I podbudowalas ogromnie kochana, ty wiesz kiedt I co napisac :) do Eva: tutaj nie chodzi o male czy duze piersi tylko o to, ze w pewnym wieku kobieta zaczyna akceptowac swoje cialo takim jakie jest. A wiem to, bo wpis jest dedykowany dla mnie :) dzieki xxx TakaSobieMeg

    ReplyDelete
  6. Fajny, pozytywny wpis :) Ja się kiedyś przejmowałam, cóż, rzeczą odwrotną :) Bo biegać nie wygodnie, jeździć konno nie wygodnie, bo na starość będą do kolan... Ale teraz myślę, że chyba jestem w miarę proporcjonalna, więc po co narzekać :)
    A zdradzisz czym ujędrniałaś, kremowałaś i balsamowałaś? :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. proporcje to podstawa ;) ja niestety ze swoimi malymi nie jestem proporcjonalna ale juz sie z tym pogodzilam ;) uzywalam jakichs tam specyfikow na pociazowe stretchmarks ktorych nigdy nie mialam, peelingow i zwyklych balsamow ujedrniajacaych, ale jak to pisala wyzej Beata, mysle ze to nie ma znaczenia co i jak sie stosuje , to raczej jakosc tkanki lacznej wplywa na to czy bedziemy mialy "zwisy" i rozstepy...

      Delete
  7. Pewnie, można pogadać o wszystkim, byle tylko nie wpadać w depresję z tak mało ważnego powodu :)
    "Znam osoby dla ktorych tylko takie tematy istnieja. I nic poza tym." - chyba nie miałabym z nimi o czym rozmawiać, ani one ze mną ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. no i wlasnie o tym chcialam napisac, ze wreszcie wyleczylam sie ze swoich kopmleksow i chce tez uleczyc kolezanke ;)

      Delete
    2. Droga Polko :)
      Ja mam podobną filozofię życiową: pogodziłam się z tym wszystkim czego nie mogę zmienić :D (np. mam liche włosy i nic z tym się nie da zrobić, jestem niska i mam wadę wzroku).
      Ale jeśli można coś poprawić :P to czemu nie?
      Żyjemy tylko raz - więc w imię czego mamy się tak męczyć? :)

      Delete
  8. No, i super, bo jesteś piękną i wrażliwą kobietą i szkoda by było życie marnować na te kompleksy :)

    ReplyDelete