Jako dziecko nigdy nie bawilam sie w mame i dziecko, nigdy nie pchalam lalki w wozeczku. Ta zabawa nie sprawilaby mi zadnej radosci. Wolalam bawic sie w malzenstwo, kolezanki, zwierzatkami, czy klockami.
.jpg)
Mimo to, zawsze chcialam miec dzieci.
Liczylam na to, ze wraz z ich narodzinami zaleje mnie ogromna fala bezgranicznej matczynej milosci.
Tak sie nie stalo.
Minelo troche czasu nim nauczylam sie kochac swoje dzieci.
Nigdy nie rozczulalam sie nad ich kupkami, zupkami, tak jak inne matki.
Ba, nigdy nawet nie uwazalam, ze moje dzieci sa najpiekniejsze na swiecie. Nie byly i nie sa. Wrecz kiedy sie urodzily uwazalam , ze sa brzydkie.
Wydaje mi sie, ze patrze na nich oczami rozsadku. Nie zaslepia mnie bezgraniczna milosc.
I zle sie z tym czuje.
Czuje, ze nie jestem dosc dobra.
Nie jestem dosc dobra, bo patrze tez na swoje potrzeby i swoj rozwoj, swoja kariere. Chyba nawet bardziej niz na potrzeby swoich dzieci.

Ja nigdy takich zdjec nie wstawilabym na facebooka, co nie znaczy, ze takich nie mam. Nie uwazam ich po prostu za zdjecia ladne i przyjemne dla obiektywniego oka.
Mimo to moim dzieciom niczego nie brakuje. Nigdy nie stawialam na posiadanie, wiec fakt, ze niczego im nie brakuje nie znaczy, ze maja wszystkie mozliwe zabawki.
Maja nasza milosc i nasz czas. Staramy sie z nimi zwiedzac i jezdzic w miejsca, ktore im sprawia radosc. Dbamy o ich rozwoj, o zdrowie, o diete. Uczymy szacunku czlowieka, szacunku do pieniadza.
Nasze dzieciaki od urodzenia maja po dwa konta oszczednosciowe. tutaj spotykam sie z roznymi opiniami na ten temat. Ale taki jest nasz wybor, mamy te konta bo mozemy je miec. Wierzymy w rozsadek naszych dzieci i w to , ze kiedys dobrze zagospodaruja te pieniadze.
Czasem wydaje mi sie, ze moja milosc i troska o dzieci jest jakas taka wyrachowana i zaplanowana jak cale moje zycie. Ze za malo w tym wszystkim spontanicznosci. Dzieci sprawiaja, ze poznaje sama siebie, poznaje tez swoja zla strone. I nie wiem czy to mi sie podoba. Myslalam, ze bedzie inaczej. Oczekiwalam od siebie czegos innego, czegos glebszego. Niby robie wszystko, co powinnam robic, ale jakos nie do konca mi sie podoba to, co widze.
Ciekawa jestem jak Wy wyobrazalyscie sobie macierzynstwo przed narodzinami dziecka i jak rzeczywistosc zweryfikowala Wasze wyobrazenia?