Wielokrotnie widzialam ja pzygotowywana w programach typu "Come done with me" i innych kulinarnych, wydawalo mi sie wowczas, ze to potrawa zbyt wykwintna i czasochlonna dla naszych podniebien.
Alez ja sie mylilam.
Potrawa jest super latwa w przygotowaniu, w dodatku wyjatkowo smaczna. Jest tylko jeden wielki minus: kalorycznosc. Ale zgrzeszyc nadmiarem kalorii raz na jakis czas nie zaszkodzi :)
Dolphinoise potatoes to ziemniaczki skrojone lub starte w bardzo cienkie plasterki, zalane smietanka z mlekiem z dodatkiem zgniecionego czosnku, pieprzu, soli i przypraw wedle uznania, upieczone w piekarniku do miekkosci. Niby prosta potrawa , a smakuje wysmienicie :)

Mmmm, ja uwielbiam. A Wy? Jadlyscie?
Wracajac do kupna domu, wciaz idzie bardzo powoli. Najwiekszym problemem jest marnowany czas czyli ciagle wyczekiwanie. Kolejne male problemy, ktore jakims dziwnym sposobem urastaja do wielkich przeszkod i caly proces nagle sie zatrzymuje, musimy czekac na decyzje i kolejne kroki wyjatkowo opornego i powolnego prawnika.
Jesli chcecie poczytac wiecej na temet kupna domu w Uk, zapraszam TUTAJ.
Sam proces kupna wydaje sie w miare jasny. Problemy zaczynaja sie, kiedy dostaje sie wyniki "survey'a". I okazuje sie, ze potrzebna jest masa dokumentow, pozwolen, certyfikatow.
Ot, chocby takie sprawy jak dobudowka, ktora powstala ponad 20 lat temu, kiedy nie bylo wymagane jeszcze na nia pozwolenie, teraz okazuje sie, ze na wszystko muuusza byc papiery. no i zaczyna sie pogon, najpierw pytania do wlasciciela, pozniej poszukiwania odpowiedniego inzyniera, umawianie terminow i wyczekiwanie... dluuugie wyczekiwanie. Tego typu spraw jest cala masa. Niby dosc oczywiste sprawy mozliwe do zalatwienia, ale to wszystko trwa i trwa...
A ja juz nie mam wiecej cierpliwosci. Chce juz miec dom. Ten dom. Mebluje go sobie nawet we snie. Tyle czasu czekalam i wciaz musze czekac...
Tymczasem mi sie marzy to:
I to:
...I to:
I mase innych rzeczy.
I jeszcze motywujacy cytat na zakonczenie:
