...Czyli: "Mniej znaczy wiecej"
Zdarza Wam sie otworzyc szafe i stwierdzic , ze nie macie sie w co ubrac?
Mi tez sie zdarzalo. I to czesto.
Jednakze od pewnego czasu moje podejscie w tej kwestii zmienilo sie o jakies 180 stopni.
Teraz kiedy otwieram szafe, mysle sobie: Eeeej no..... Po co mi to wszystko???
Po co mi te stosy spodni, masy koszulek, niezliczone letnie sukienki, buty na kazda okazje, skoro i tak 90% swojego zycia spedzam w roboczym uniformie lubw w domowym dresie???
I wlasnie teraz jak grom z nieba spada na mnie... idea minimalizmu. I po prostu mnie rozbraja i zachwyca...
Moje inspiracje:
"...Większość z nas żyje w biegu, między pracą a domem, od weekendu do weekendu. Z ciągłym poczuciem, że nie ma na nic czasu. A także, że spędza go stanowczo zbyt wiele pracując, a jednocześnie zdecydowanie za mało odpoczywając, w otoczeniu rodziny i przyjaciół.
Ludzie skupiają się na ciągłym powiększaniu stanu posiadania, a nie wystarcza im sił i czasu, by się zgromadzonymi dobrami po prostu, na co dzień cieszyć.
Otwierasz szafę i na głowę spada ci stos niepotrzebnych ubrań? Zastanawiasz się, po co właściwie kupiłeś kolejną parę butów?
Chodzi o bycie świadomym. Świadomym siebie, swoich potrzeb, świadomym gdzie się jest teraz i gdzie się dąży. Ale jednocześnie świadomym otoczenia. Tego, czego otoczenie od nas wymaga, czego potrzebuje, ale również tego, co próbuje w nas zaszczepić sztuczkami marketingowych mistrzów
Być zamiast mieć
Minimalizm to odrzucanie tego, co zbędne i koncentrowanie się na tym, co istotne. Lecz i w nim można przesadzić. Taka życiowa filozofia sprawia, że minimaliści nie tylko czują się lepiej i zyskują poczucie kontroli nad własnym życiem, ale i są w stanie sporo zaoszczędzić.
Minimalizm wyzwala też kreatywność. Bo zanim pójdę do sklepu po nową książkę, to najpierw sprawdzę czy nie ma jej w bibliotece lub czy nie ma jej któryś z moich znajomych. Zamiast szukać nowej idealnej sukienki, zastanawiam, jaki nowy zestaw mogę skomponować z ubrań, które już mam..."
Z typowego zbieracza i koelekcjonera przeistaczam sie w minimaliste na przestrzeni zaledwie kilku miesiecy.
Powoli komponuje swoja minimalistyczna garderobe. Wyrzucam lub sprzedaje rzeczy, ktore nigdy do niczego nie pasowaly. Usuwam zbedne przedmioty z ototczenia, ktore w zasadzie nigdy nic nie wnosily w moje zycie.
I co?
I lubie to co widze i to co czuje. Zaczynam zyc :)
Gdybym swoje zyciowe poczynanie mogla zaobesrwowac na "Fejsbuku", dalabym sobie wielkiego soczystego "LAJKA" :)
Bo przeciez szczescie to nie przedmioty i dobra materialne. Szczescie to rodzina i milosc.
I to mi wystarcza.