Dla mnie zdrowie.
Od zawsze zdrowie stawialam na pierwszym miejscu, bo bez niego nic nie cieszy.
Niemal rownie wazna jest dla mnie milosc, dzieci, rodzina...
...ale nic nie zastapi zdrowia.
Nie kazdy docenia swoje zdrowie, nie kazdy o nie dba.
Naogol doceniamy je dopiero wtedy, kiedy je tracimy.
Najdoskonalej widze to w pracy, w szpitalu.
Niedawno przyjechala do nas mloda dziewczyna w wieku 23 lat, po wypadku samochodowym. Tomografia komputerowa wykazala u niej powazne zlamanie kregoslupa w dwoch miejscach. Doktor skierowal ja na rezonans magnetyczny, aby lepiej ocenic uszkodzenia rdzenia kregowego.
Dziewczyna musiala miec zdjeta wszelka bizuterie, przed skanem, na co zaczela szalenie panikowac, ze jesli wyjma jej piercing z nosa, to nie da rady wlozyc go spowrotem.
Na co lekarz skomentowal:
"Hej, kochanie, jestes po wypadku samochodowym, twoj kregoslup jest zlamany w dwoch miejscach, grozi ci paraliz, a ty martwisz sie kolczykiem w nosie?"
Myslicie, ze pomoglo? Nieeee.... Nadal stawiala opor.
Inna dziewczyna w podobnym wieku, rowniez po wypadku samochodowym. Polamane nogi, rozbita glowa, wszedzie krew. Wiecie co ja przerazilo i doprowadzilo do lez? Kiedy przetarla reka po policzku i uswiadomila sobie, ze tusz do rzes jej sie rozmazal.
No masakra jakas. Czy to znaczy, ze sa osoby , dla ktorych makijaz i kolczyk w nosie sa najwazniejsze???

Przeraza mnie to. Przeraza mnie tez sztucznosc naszych czasow. To, ze malo ktora mloda dziewczyna wyglada naturalnie, normalnie. TU wrzucam Wam zdjecie z FB nastoletniej corki mojego znajomego Anglika, tak, NASTOLETNIEJ:


A tutaj ta sama dziewczyna w wersji normalnej. Pytanie mam tylko jedno: Dlaczego???
A moze to ja jestem jakas nienormalna, staroswiecka? Moze dlatego tak mam, ze sama nie bardzo przywiazuje wage do wygladu? Bo nie przyklejam sobie rzes ani paznokci? Bo nie farbuje wlosow, nie umiem uzywac kredki do oczu, a tuszu do rzes uzywam tylko przy mega okazjach?
Czasem troche mi szkoda, ze nie przywiazuje wiekszej wagi do wygladu, ze mi sie nie chce, ze nie mam czasu na takie blahe sprawy.
Z drugiej strony nie sadze, bym dzieki makijazowi, tlenionym wlosom czy solarium mogla wiecej w zyciu osiagnac, podbic swiat. Wszystko co mam , osiagnelam z wygladem szarej myszki, a mimo to jestem zadowolona z tego co mam.
A jak Wy uwazacie? Czy wygladem mozna podbijac swiat? Osiagnac sukces? Zdobyc milosc? Szczescie?
Czy wystarczy zdrowie, ambicje i wytrwalosc w dazeniu do celu?
I jeszcze moja perelka z czasow szkolnych:
