Sunday, 17 January 2016

Kolejne wypalenie..?

Wypalilam sie juz na tym blogu wiele razy. I zawsze wracalam.
Wypalam sie po raz kolejny.
Zycie podklada mi klody pod nogi, duzo rzeczy idzie nie tak jakbym chciala, a mimo to nie chce i nie moge o tym pisac.
Glownie dlatego, ze z jednej strony po ilosci wesc wydaje mi sie , ze blog jest popularny, ale nikt nic nie pisze/nie komentuje.
Wiec nawet nie wiem kto go czyta. I to mnie ogranicza.
Nie moge juz pisac o tym, co mnie gnebi, a nic innego nie jestem w stanie na sile z siebie wykrzesac.
Wciaz bede Was czytac, bo czytam od lat.
Mam swoje ulubione blogi i z nich nie zrezygnuje.
Ale moje wypociny bede musiala usunac, bo pisanie nie daje mi juz tej satysfakcji, jaka dawalo mi kiedys.
I tym smutnym akcentem koncze i ide na nocna zmiane.. Oooj bedzie sie dzis dzialo. Poprzedniej nocy mielismy mase ofiar wypadkow drogowych, mase polamanych na lodzie rak, nog , kregoslupow.
I co moze zrobic ta odrobina sniezku w Uk??? Nie do opisania...

19 comments:

  1. Ja zglaszam sprzeciw! Rozumiem co czujesz, bo czuje to samo... postanowilam dac sobie czas... I zobaczymy jak to bedzie. Ciebie prosze o to samo. NIE ZNIKAj pls... zizi

    ReplyDelete
    Replies
    1. w takim razie ja tez dam sobie czas, musze sie jakos pozbierac.

      Delete
  2. Również zgłaszam sprzeciw:). Czytałam regularnie ale fakt nie zostawiam komentarzy... Od dzisiaj będę:) co do śniegu to moje dzieci były wniebowzięte i nawet nie chciały wracać do domu po jeżdżeniu na sledzu. Co do wypalenia to i tak Cie podziwiam. Zaczelam pisac bloga ale odkrylam ze nie jestem na tyle otwarta aby pisac o czymkolwiek... Tak wiec pisze posty i ich nie publikuje bo nie lubię/glupio mi się dzielić moim życiem...

    ReplyDelete
    Replies
    1. a ja czasem chcialabym sie komus "anonimowo" wygadac, a pozniej mi wstyd, ze wylewam swoje zale. takie mam mieszane uczucia.

      Delete
  3. Nie rezygnuj to ze nie ma komentarzy nie znaczy ze Cię nie czytamy:( ja czytam Twoje wpisy regularnie będzie mi smutno jak przestaniesz pisać . Od roku mieszkam w Anglii mam 4 dzieci mili mi Cię poznać :) zostaniesz?

    ReplyDelete
    Replies
    1. JA również systematycznie czytam , z niecierpliwoscia czekam na kolejny wpisy. Dodają mi sił.. Zostań choćby dla naszej garstki.pati

      Delete
    2. byc moze napisze jak sie troche pozbieram, bo teraz jestem mega rozbita. dzieki, ze czytacie :)

      Delete
  4. Blog często nie jest miejscem do wylewania żali. Ludzie mają mnóstwo własnych problemów ,a jak widzą ,że ktoś o Twojej pozycji ,z Twoimi możliwościami i osiągnięciami wciąż jest zdołowany - to albo będzie się starał utrzeć Ci nosa albo w ogóle nic nie skomentuje. A będą i tacy,którzy w ogóle zrezygnują z odwiedzin. Niestety ,najlepiej wygadać się komuś bliskiemu. Ludzie poszukując informacji na temat życia na emigracji zazwyczaj szukają treści neutralnych i pozytywnych. Aby się czegoś dowiedzieć,coś zobaczyć. Uważam ,że grzebanie w sprawach osobistych autora nie jest niczym fajnym i niekoniecznie ma się ochotę o tym czytać. Myślę,że powinnaś dać sobie czas. Nie pisać na siłę. Co do komentarzy - to,że ich nie ma ,nie znaczy,że jest źle. Masz pewnie wgląd w statystyki ,tam widać co się dzieje z odwiedzinami, kto wraca itd. W Google możesz sprawdzić jak jest z popularnością Twojej strony. Sama zauważyłam ,że większość komentarzy jest od tych ,którzy sami mają swoje blogi. Ci "zwykli" czytelnicy zazwyczaj po prostu odwiedzają,czytają - nie muszą na siłę udowadniać ,że byli, nie musza się w ten sposób reklamować. Czas najlepszym lekarstwem. Jeśli się okaże ,że nie znajdziesz w ogóle weny to zawsze możesz bloga skasować. A na chwile obecną mam wrażenie,że chyba musisz się odnaleźć . Każdy z nas ma takie chwile i nic w tym złego. Pozdrawiam :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. masz racje w 100%. dzieki. i faktem jest, ze musze sie odnalezc. x

      Delete
  5. Ja kiedyś żale na blogu wylewałam i to był mój błąd. Wielki błąd.
    Teraz skupiam się na pozytywach. Staram pisać się krótko, zwięźle i 'na temat'. Do tego trochę zdjęć ogólnych. Bez pisania na blogu bym chyba nie wytrzymała ;)
    Mam nadzieję, że jednak wrócisz za jakiś czas :*
    Ściskam mocno :*

    ReplyDelete
    Replies
    1. masz racje, wylewanie zali to blad. jesli wroce to na pewno w innej formie. dzieki xxx

      Delete
  6. ja tez czytam , to jeden z moich ulubionych blogow, bardzo bardzo lubie cie czytac, jakjos nigdy nie odwazylam sie skomentowac. ale twoj blog to taki promyczek, dajesz sile i nadzieje ze mozna tak wspaniale sopbie radzic, rowiniez mieszkam w uk - od 10 juz lat.przykro mi bedzie jak juz cie tu nie bedzie, nie rezygnuj!!!

    ReplyDelete
    Replies
    1. i nie kasuj nic, z przyjemnoiscia wracam do starych postow jak chocby o oszczedzaniu itp

      Delete
  7. Hi jestem w Irlandii Polnocnej i ja tez czytam :) zagladam tu ciagle i czekam na nowe wpisy.Nie komentuje bo ogolnie nigdzie nie komentuje a teraz czekam na wiecej ciekawych opowiesci :)

    ReplyDelete
  8. Aniu ja tez ci powiem ze nie mam ochoty pisac mojego bloga ja tez mam ostatnio same klody pod nogi szkoda slow. niby prace mam ale wypalilam sie juz musze dalej szukac innej bo wiem ze praca w przedszkolu nie da mi radosci I satysfakcji na cale moje zycie. Pozdrawiam i zycze M pracy

    ReplyDelete
  9. Ciekawy artykuł :)
    Zapraszam też do mnie, dopiero zaczynam : http://wspolczesneproblemy.blogspot.com/

    ReplyDelete
  10. Może nie komentuje, ale czytam..czekam ..zaglądam.
    I będę czekać na kolejny Twój wpis,zrób sobie przerwę i wracaj do nas :-)Nie rezygnuj z pisania!

    pozdrawiam i ściskam <3
    Ewka

    ReplyDelete
  11. Twoje wpisy dają wiele do myślenia. Nie zawsze się je komentuje, ale na pewno z chęcią się je czyta :)

    ReplyDelete
  12. Nie poddawaj się! Nie zawsze się komentuje, tak jak nie zawsze piszę się komentarze na YouTube, ale ZAWSZE czyta się z wielkim zainteresowaniem.

    Jak nie masz aktualnie ochoty pisać, to daj sobie czas. My poczekamy, a usuwać szkoda!

    ReplyDelete