Nasz remont wciaz w toku, choc malymi krokami zblizamy sie do zakonczenia najbardziej brudotworczych prac. Zostalo nam jeszcze wytapetowanie jednego pomieszczenia, polozenie paneli w miniganku, mnostwo prac wykonczeniowych typu malowanie listw, mocowanie listw wykonczeniowych itp.
Kazdego dnia patrze sobie na swoj dom, i od srodka i z zewnatrz i mysle: TO JEST TO! To o czym marzylam, to na co czekalam.
Wreszcie kupuje to, zo naprawde mi sie podoba. Meble, lampki, zaslony, posciele. Wreszcie wszystko ma jakis jednolity styl, moj styl, nasz styl.
Remont wciaz godze z praca, macierzynstwem i calym mnostwem innych obowiazkow. Jakos tak mam w zyciu, ze zawsze , ale to ZAWSZE dzialam na pelnych obrotach.
W pracy pojawila sie mozliwosc dodatkowej specjalizacji, podjelam wyzwanie. Jestem z siebie dumna. Ale to tez wiarze sie z dodatkowymi obowiazkami.
Chlopaki zaczeli nowy rok szkolny, sa zadowoleni, z radoscia chodza do szkoly. W weekendy chodzimy na basen, ktory... mi nie bardzo odpowiada, ale dzieciaki uwielbiaja, wiec chodzic bedziemy.
Ledwie zaczal sie wrzesien, a tu juz jego koncowka. I kiedy to zlecialo? Nie wiem! Ostatnie dni wrzesnia rozpieszczaja nas calkiem ladna jak na UK pogoda. Wrocil mi dobry nastroj, kocham zycie.
