Sunday, 11 September 2016

Nie umiem sie zebrac....

Lato minelo szybko, zbyt szybko, ale za to pieknie i intensywnie.
Tydzien spedzilismy na Majorce na rodzinnych wakacjach, bylo cudnie, a jakze by inaczej.
Gorace plaze, ciepla woda, pyyyszne jedzenie, dzieci przeszczesliwe.
Pozniej niemal 3 tygodnie bylismy w Polsce, poodwiedzalismy rodzine, udalo nam sie nawet bez dzieci wyrwac na tydzien nad polskie morze. Aaaach, to jest to! Tydzien relaksu bez dzieci! 
Podobalo mi sie ogrromnie! Ba, chyba bylo nawet lepiej niz na Majorce, byc moze dlatego, ze poczulam sie tak, jak przed laty, kiedy jeszcze nie mielismy dzieci, bylismy beztroscy i myslelismy tylko i wylacznie o sobie, spalismy dluzej niz do siodmej(!!!), wylegiwalismy sie na plazy, pilismy wino o polnocy na plazy... Ot takie zycie na luzie.
W Polsce bylo wspaniale, pod kazdym wzgledem. Nigdy do tej pory nei bylo mi az tak ciezko wracac. Ryczalam jak bobr. Dzieci tez. 
Ryczalam, ze glupia Anglia, ze brexit, ze to nie nasze miejsce, ze wszystkich bliskich mamy tam , w Polsce...
Mimo to wrocilismy, ja - z rozdartym sercem. 

Pierwszy dzien w pracy na nowo otworzyl mi oczy. 
Kocham swoja prace, 
kocham stabilnosc jaka ona mi daje, 
nie moge tego zostawic, 
zbyt dlugo o to wszystko walczylam. 
Wciaz peka mi serce ze musimy tak zyc, ze musimy tutaj zyc, ze jestesmy emigrantami, ze nie mamy swojego ukochanego miejsca na ziemi, bo w sumie wszedzie czujemy sie ... nie u siebie.
Bosz.... czy tylko ja tak mam? Czy ja juz zawsze bede tak miec??? :(


13 comments:

  1. To chyba zawsze już tak będzie, chcemy tu być, jednocześnie będąc tam. Fajnie by było połączyć te dwa światy razem - stabilność finansowa, jaką daje nam Anglia, spokój duszy i sympatyczni ludzie wokół i rodzina, którą daje nam Polska, pyszne jedzenie i sentymentalne miejsca. Łączę się z Tobą w tym rozdarciu :(

    ReplyDelete
  2. Niestety takie czasy nastały i nie chcą przeminąć. Jedynie nieliczni mogą pozwolić sobie na godne i spokojne życie w Polsce. Może jednak kiedyś to się zmieni i wszyscy będą mogli żyć w spokoju i szczęściu.

    ReplyDelete
  3. This comment has been removed by the author.

    ReplyDelete
  4. Też tak mam:( pogodziliśmy się z naszym losem i tutaj staramy się ułożyć życie a o powrocie raczej nie ma mowy... tylko ten żal chwyta za serca gdy przekraczamy granice wracając do uk, wtedy najbardziej boli.

    ReplyDelete
  5. Rozumiem cie bo sama umarlabym pewnie z tęsknoty za domem, rodzina, przyjaciółmi. Duzo sil życzę i pozdrawiam. Karolina

    ReplyDelete
  6. Nie umiem sobie wyobrazić co czujesz. Nie wiem jakbym ja znosiła rozłąkę. Ale rozumiem jak może być ciężko :/
    Do tego jeszcze niezbyt bezpiecznie zrobiło się dla polaków w UK... ehhhh :/

    ReplyDelete
  7. Jestem z Polski i mieszkam w Stanach Zjednoczonych. Piszę o tym również u siebie. Są czasy, że jest ciężko.

    ReplyDelete
  8. Niestety życie w Polsce stało się skomplikowane i jakoś trzeba sobie radzić. Bardzo mi przykro, że tak tęsknisz za ojczyzną :/ Życzę duuuużo sił!

    ReplyDelete
  9. Powrót do kraju z wakacji jest zawsze najgorszy :/

    ReplyDelete
  10. A ja mieszkam i pracuję w PL lecz szczęśliwy z tego powodu nie jestem, o nie! Dlaczego? Praca podobno dobra, za to zarobki marne, pieniędzy tyle że ledwie wystarcza na bieżące wydatki - nigdy nie będzie mnie stać aby zbudować sobie czy kupić dom (za to Wy, emigranci, jakoś to potraficie, prawda?); trudno znaleźć inną, lepszą pracę - wszędzie nepotyzm i kumoterstwo, nawet w firmach prywatnych (tak, tak!); wyścig szczurów już od przedszkola, w związku z tym plaga kosztownych "zajęć dodatkowych"; dziecko chodzi do głupiej, polskiej szkoły, gdzie jest dużo zadań domowych nałożonych na barki rodziców i "wiedzy" która będzie zbędna w dorosłym życiu; nigdy też nie nauczy się języka angielskiego w takim stopniu jak dzieci polskich imigrantów w UK; życie w kraju peryferyjnym, który w Europie i świecie nie liczy się wcale, nawet nowinki techniczne przychodzą tu z opóźnieniem, za to zawsze są dużo droższe niż na Zachodzie, a wielu rzeczy po prostu nie ma wcale i trzeba je sobie kupić np. na amazon.co.uk; brak uprzejmości w kontaktach międzyludzkich (patrz: kierowcy wobec siebie nawzajem), wszechobecny brak profesjonalizmu w relacjach klient-sprzedawca czy petent-urzędnik; przyzwolenie społeczne dla łamania prawa. Plusy: podobno spadła przestępczość, brak terroryzmu; podobno jedzenie lepsze niż na Zachodzie (bzdura; to opinia emigrantów na wakacjach w ojczyźnie); Generalnie - życie w PL dla większości jej obywateli to katorga.
    Ja od dziecka kochałem Anglię, czytałem o niej książki, marzyłem że kiedyś do niej wyjadę, uczyłem się pięknego języka angielskiego - i co z tego wyszło? Siedzę w PL, pracuję i marnie w niej wegetuję.

    ReplyDelete
  11. Rzecz interesująca.
    Jednak chyba sobie tego życia na imigracji do końca nie ułożyłaś, bo niektóre litery masz polskie innych nie... Piśmienniczo siedzi trochę okrakiem więc tu i tam.
    http://migranci.blogspot.co.uk/

    ReplyDelete
  12. Rzecz interesująca.
    Jednak chyba sobie tego życia na imigracji do końca nie ułożyłaś, bo niektóre litery masz polskie innych nie... Piśmienniczo siedzi trochę okrakiem więc tu i tam.
    http://migranci.blogspot.co.uk/

    ReplyDelete
  13. W UK nigdy nie będziemy czuli się tak jak w Polsce. Być może nasze dzieci - tak. Bo tutaj się urodziły, tutaj poszły do angielskiej szkoły, tutaj znalazły pierwsze przyjaźnie. Ale ci, którzy dzieciństwo i lata młodzieńcze spędzili w ojczystym kraju... wątpię, że kiedykolwiek powiedzą o Wielkiej Brytanii jak o swoim prawdziwym domu. Mamy polskie korzenie i do korzeni nas ciągnie. Będąc zbyt daleko od ojczyzny po prostu usychamy, jakaś część nas zwyczajnie umiera.

    ReplyDelete