Nawet nie zdawalam sobie sprawy z tego, ze bedzie az tak ciezko...
Kiedy Mlody 6 godzin dziennie spedzal w szkole, mozna bylo zrobic zakupy, posprzatac, ugotowac i zlapac oddech.
Teraz nie mozna pozwolic sobie na ten luksus.
Dzieciak przechodzi samego siebie, szaleje od wczesnego rana do bardzo poznego wieczora. Nie siada nawet do posilku, wiecznie w ruchu, wiecznie w biegu, caly czas glosny.

Bajek nie oglada, TV go nie interesuje wogole, klocki Lego ida w kat po pol godzinie, ksiazki ciesza moze kilka minut, wyjscia do parkow, na place zabaw i inne miejsca rekreacji ciesza go nie dluzej niz godzine. Jedynie tablet zapewnia jakas godzinke spokoju, mozna wtedy dom doprowadzic do porzadku, ugotowac cos.

Zakupy z dzieckiem autystycznym to juz totalna masakra, dziecko chodzi swoimi drogami i glosno protestuje kiedy matka chce isc w innym kierunku.
A jak pomiedzy to wszystko wplesc remont nowego domu i przeprowadzke??? Hah.... Wlasnie dokonujemy cudow. Cale szczescie, ze mialam troche urlopu. Niestety od poniedzialku wracam do pracy. I caly ciezar opieki nad chlopakami spadnie na meza az do wieczora, kiedy wroce. Wtedy maz bedzie mogl z moim tata pracowac przy remoncie,
A ja... bede musiala spakowac caly nasz dobytek przed rychla przeprowadzka.
Do przeprowadzki zostalo nam niewiele ponad tydzien, poki co udalo mi sie jakis cudem spakowac trzy kartony. A gdzie reszta??? Jak to wszystko ogarnac kiedy doba za krotka? Jakos trzeba.
